Dotacja przez PayPal
Status Serwera
Zalogowani
Site Activity
1
 
O nas

Witaj przyjacielu.

Jesteśmy polską gildią Sojuszu na serwerze Scarshield Legion i połączonych (Defias Brotherhood, Sporeggar,
The Venture Co., Ravenholdt).

Naszym celem jest zabawa w gronie dobrych znajomych (tak z gry jak i z RL), dobrem nadrzędnym - atmosfera, która tej zabawie sprzyja. Szczególnie niemile widziane są więc wszelkie działania, które tę atmosferę burzą.  

Zapraszamy. Wejdź, rozgość się. Jeśli Ci sie spodoba, zostań.

 

 
Ostatnie posty na forumLast Forum Post RSS Feed
TopicPostedReplies
user avatar
 7days ago2 Replies
user avatar
 8days ago2 Replies
user avatar
 8days ago4 Replies
user avatar
 13days ago0 Replies
user avatar
 21days ago1 Replies
user avatar
 29days ago2 Replies
user avatar
 29days ago1 Replies
user avatar
 29days ago1 Replies
 
Gildyjne wiadomościFeed Icon

O tym, jak Fenomen Tomba rajdował...

by DarioG, 8 days ago

Cześć.

      Cicho tu było ostatnio, nie? Pusto jakoś. Melancholia, tęsknota, smutek, zniechęcenie, jakby powiedzieć mógł pan Kazimierz Przerwa-Tetmajer image. Nie będziemy się tu jednak zajmować Młodą Polską, choć lud w gildii młody, żwawy i obrotny. Tak po prawdzie, to bardziej pasowałaby tutaj "Oda do lenistwa", choć mam na swoje usprawiedliwienie ważkie argumenty i nie omieszkam ich zaraz przedstawić. 

      Po pierwsze, nie chciało mi się. Wydaje mi się, że to powinno wystarczyć, jednak czuję się w obowiązku rozwinąć temat. Nie chciało mi się, bo (to jest tak naprawdę "po drugie"), mój wspaniały hosting, na którym trzymałem fotki, stwierdził, że nie będzie już się bawił w miesięczny abonament, tylko ściągnie haracz za rok z góry. W tym momencie z 29 zł / miesiąc, które płaciłem  regularnie i uważałem za całkiem ok, przeszli na 550 zł / rok. Stwierdziłem, że nie wywalę pięciu stów jedynie po to, żeby przechowywać fotki. A sami dobrze wiecie, że większość populacji to wzrokowcy i ściana tekstu bez komiksu łamiącego nudę prowadzi do TL;DR image .

      Nie uśmiechało mi się za bardzo szukanie innego hostingu, bo ten mój był całkiem spoko. Mieli też fajną promocję, ale dla nowych klientów. Musiałem poczekać, aż mnie zablokują na starej www.nietykalnissl.eu i dopiero po tym kupiłem nową usługę, tym razem pod adresem www.fenomenssl.pl (ustawiłem już przekierowania, więc adres zawiedzie Was do naszej strony w serwisie GL). Niestety linki do fotek w starych postach już nie działają.

      Kiedy już miałem to za sobą, zainstalowałem galerię, stworzyłem odpowiednie kategorie i powrzucałem fotki z killi z nowego rajdu. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że w jednym poście będę musiał zawrzeć historię 9 bossów z Normala i 3 z HC. Dla mnie, prostego chłopaka ze wsi, który po całym dniu spędzonym na traktorze, wracał do swojej drewutni, było to lekko przerażające image. Przez jakiś czas odkładałem tę sprawę, tłumacząc się sam przed sobą, że zbieram siły, szukam weny i takie tam usprawiedliwienia z poradnika młodej pensjonarki.

      Dziś jednak nadeszła ta wiekopomna chwila, kiedy postanowiłem złapać byka za rogi, a krowę za wymiona. Zamierzam dać upust memu grafomaństwu, nie biorąc jeńców i nie prosząc pardonu. Bez dalszych zatem wtrętów, zaczynamy!

      Tomb of Naxxergas... Ups, Tomb of Sargeras, nowa instancja rajdowa wprowadzona wraz z patchem 7.2.5 okazuje się być jedną z najsympatyczniejszych, jakie dane mi było zobaczyć w mojej 20-letniej karierze rajdera. Instancję tą cechuje różnorodność, bossy są fajne do zaje...fajnych, graficznie i mechanicznie Blizzard się popisał. Na chwilę obecną nie umiem wskazać przeciwnika, który by jakoś odstawał na minus. Może czasem trzeba za daleko biegać po wipe do niektórych niemilców - z drugiej jednak strony, kto nam każe wipować? Trzeba ubić i iść na kolejnego, wtedy nikt nie będzie musiał zasuwać z cmentarza. Trash przed niektórymi kierownikami jest męczący, to prawda. Potrafi napsuć krwi. Niemniej jednak ogólna ocena rajdu jako całości musi być wysoka. Blizzard się spisał, może z wyjątkiem trybu mythic, gdzie ciągle mieszają. Na poziomie dedykowanym nam (dzieciom LFRU image) wydaje mi się, że wszystko jest w porządkiu, zatem postaram się rozwinąć powyższą myśl, przechodząc od ogółu do szczegółu.

 1. GOROTH
      Pierwszy boss, jak to zwykle bywa, nie jest specjalnie trudny. Nie ma za wielu skilli, mechanika też nie jest jakoś ciężka do wykonania (choć tradycyjnie, znajdują się jednostki, które za punkt honoru poczytują sobie zaprzeczenie tej tezie). Atrakcyjny graficznie (przynajmniej dla mnie, ja cenię bossów, którzy wyglądają jak bossi, a nie jak powiększony zwykły mob), za duży plus uznaję też rozmiar areny, na której toczy się walka. Mogę swobodnie ustawić kamerę tak, by widzieć jak najwięcej - choć do tego, co dało się z nią zrobić w WoD niestety daleko. Mam żal do Blizzarda, że tak tę kamerę zepsuł. Reasumując, fajny boss na rozgrzewkę przed resztą ferajny, sama walka ciekawa i mało stresująca, więc nie wiem, czemu się tak wydzieram image.

Reszta tutaj!

 2. DEMONIC INQUISITION
      ToS jest o tyle fajny, że po zabiciu Gorotha można w pewnym stopniu wybrać sobie ścieżkę, którą pójdziemy i jednego z kilku bossów, nie ma przymusu ubijania ich w określonej kolejności. Coś podobnego jak w Firelandsach czy BRF. My wybraliśmy jako drugiego przeciwnika Demoniczną Inkwizycję, której, podobnie jak hiszpańskiej, nikt się nie spodziewał. Tutaj muszę dodać łyżkę dziegciu do tej blizzowej beczki miodu i powiedzieć, że bardzo nie podoba mi się sposób, w jaki Normal okrajany jest z mechanik obecnych na HC. Prowadzi to do wyrabiania się złych nawyków, które potem ciężko jest wyplenić. Moim zdaniem powinno być tak, jak w pierwszych flexach w MoP. Mechaniki takie same, tylko HP i dmg niższy. Od dodatkowych rzeczy powinien być Mythic i niech tam się prosi(ęta) użerają z nowościami.

       Cały ten przydługi wstęp do Inkwizycji był po to, żeby uświadomić Wam, jaka przepaść dzieli wersję normalową od hc. Zdawałoby się, że dochodzą dwa skille na krzyż, a jakiż chaos wywołują i jakież emocje, przynajmniej w naszej ekipie image. Sam boss (a raczej bossowie) są świetni. Za mankament uznaję jednak, że walka toczy się znowu w jakiejś klitce, gdzie kamera Blizza nie pomaga. Jako tank widzę głównie genitalia Atrigana oraz wycinek planszy, na której Mel regularnie wylatuje w powietrze na Quilsach image. Bossa robimy aktualnie na 2 tanków. Wcześniej używaliśmy trzech, jednak od kiedy wyczytałem na MMO Champion, że 3 tanków potrzebują jedynie nieudacznicy i nonskille, tak się zawstydziłem, że zastanawiam się nad użyciem jednego lub całkowitą rezygnacją z tej specjalizacji na tym bossie. Nie no, brak tanków to ofc żart, jednak naprawdę widziałem sugestie, że taki monk może sam tego bossa tankować. Dziwny jest ten świat.

Reszta tutaj!

 3. HARJATAN THE BLUDGER
      To jest dzik! Nie że trudny, czy coś, po prostu brutalny bezmyślny mięśniak. Harjatan jest dziki, Harjatan jest zły, Harjatan ma bardzo ostre kły! Przez większość walki panuje zamieszanie, tu jakieś plamy, tu addy, tu jedno i drugie, a tutaj boss bije tak, że samotnego tanka boli. Zabawie uroku dodaje oczywiście kamera, która w kolejnym nie za wielkim pomieszczeniu może pokazać pełnię swoich możliwości, zwłaszcza przy ścianach. Tank ma wtedy możliwość obserwacji całej plejady obiektów takich jak ściana, ryj bossa, ściana, pysk bossa, ściana i oczywiście morda bossa. Rewelacja. Gdzie moja kamera z WoDa?! Ogólnie sporo ganiania jest, żeby znaleźć miejsce, w którym nic nie piecze w stopy. Taki mamy klimat w naszej grupie rajdowej image. Podsumowując bossa pozwolę sobie zacytować Mistreskę Saszinkę: "Useless beast!".

Reszta tutaj!

  4. MISTRESS SASSZ'INE
      Bosska o imieniu, które nie wiadomo jak wymawiać, jest całkiem skomplikowanym kierownikiem. Znowu mamy małe pomieszczenie, tylko tutaj naprawdę niewielkie w porównaniu do tego, co się w nim dzieje. Ciągle jakieś addy, plamy atramentu pod nogami, niewidoczne murloki na plecach, wielka ryba skacząca przez całą planszę, tornada, meduzy, rekin zasysający rajd jak odkurzacz i jako wisienka na torcie (lub truskawka jak to mawia Hajto Tomasz) ten doprowadzający ludzi do jakichś tańców Świętego Wita Hydra Shot! Ruszać się trzeba dużo i często, co jest nie do zaakceptowania przez niektórych moich rajderów (hi Kejt!). Oni by chyba chcieli jak te murloki, wskoczyć komuś na grzbiet i sobie tam castować do woli, zrzucając cały movement na niewolnika, na którym siedzą. 

      Abstrahując od powyższego, nie odnosicie czasem wrażenia, że te bossy projektowane są niespójnie, tak jakby nad każdym siedział inny gość i nikt tego nie koordynował. No bo weźmy taką Saszetkę, trzy fazy, cały czas jakieś efekty, addy, zmiany celów, bieganie do i odbieganie od efektów itp. Porównajmy to do takiej Maidenki czy Avatara... Oczywiście cały czas mowa o trybie Normal. Kompletnie  inny poziom intensywności. Tak, wiem, że na Maidence jedna osoba może narobić niepowetowanych szkód itp. Ale mimo wszystko, Saszetka ilością efektów przewyższa wymienione przeze mnie bossy. W dodatku na nich są większe areny i więcej widać... W każdym razie moim zdaniem to kolejny udany przeciwnik zrobiony przez Blizza.

Reszta tutaj!

5. SISTERS OF THE MOON
      Te trzy siostry są interesującym wrogiem do ubicia. Sporo skilli, często odpalanych na raz, nie za duża arena, na której w dodatku trzeba uważać na kolor podłogi. Fajna jest ta mechanika zmuszająca do resetowania staków poprzez przebieganie na inny kolor. Taki dodatek, który podnosi emocje i atrakcyjność starcia.  Mam tylko nadzieję, że nadjedzie dzień, w którym rangedzi będą wreszcie sensownie rozstawieni na krańcach planszy, zamiast stać w kółkach wzajemnej adoracji, często blisko środka. Wiem, że robicie to specjalnie, żeby podnieść poziom trudności, poprawnie wykonana taktyka i we mnie budzi obrzydzenie image. Może kiedyś się Wam sabotowanie rajdu jednak znudzi. Nie od rzecz byłoby też obejrzenie jakiegoś filmu instruktażowego. Ech, te marzenia... A sam boss bardzo w porządku.

Reszta tutaj!

6. THE DESOLATE HOST
      Czy zdziwicie się, gdy napiszę, iż to kolejna świetna walka? Dawno już nie miałem okazji dzielić rajdu na dwie grupy, co jak wiecie bardzo lubię. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego w życiu RL, niż przesuwanie ludków między grupami i zastanawianie się, czy tym razem jest jakiś balans. Wspaniałe chwile, wierzcie mi! Przechodząc do bossa - podział na dwie ekipy zapewnia dobrą zabawę, zwłaszcza kiedy dwie osoby są połączone linką i żadna nie wykazuje chęci do ruszenia się, albo przez środek planszy ktoś postawi void zonę, by dobitnie podkreślić, że nie życzy sobie przekraczania tej granicy (to jest jednak nic w porównaniu z dziećmi LFRu, które stoją na całej planszy i beztrosko stawiają syf w strefie spirit realmu). Pisząc poważnie, super starcie, mimo, że kotlet trochę odgrzewany. Niemniej jednak plus dla Blizza za kreatywne rozwinięcie tematu.

Reszta tutaj!

7. MAIDEN OF VIGILANCE
      Ta walka bardzo mi się podoba. Wprawdzie, jak na razie, podobały mi się wszystkie, jednak do tej wariacji na temat Thaddiusa z Naxxramas mam szczególny sentyment. Ciekawostką jest fakt, iż wszystkie poprzednie bossy (na Normalu), to był one shoot (no nie, na Hoście jeden zgon kontrolny), na Maidence natomiast doświadczyliśmy kilku spektakularnych wipów. Co dziwi, bo przecież boss prawie nie ma skilli. Na nasze usprawiedliwienie muszę napisać, iż są aż dwa kolory kulek i dwa odpowiadające tym kolorom debuffy, co wymiernie podnosi poziom trudności. AŻ DWA! Doprawdy, Blizz czasem przesadza z umieszczaniem mechanik typowo mythicowych na normalu. Zupełnie jakby poczynił szalone założenie, że my rozróżniamy barwy! Cieszy mnie też, że mimo, iż proszę, by na drugiej fazie nie pchać się przed bossa i nie zbierać kulek tylko dla siebie, niektórzy melasi i Wilczur nadal to robią. Nie będzie Dario pluł im w twarz i kulek im zabraniał! Po co cała grupa ma mieć buff i bić / leczyć mocniej, jak może to zrobić pojedynczy solista, przez co walka potrwa dłużej. Umiesz liczyć, licz na siebie. Respect Panowie. Dziwię się, że jeszcze się o Was nie bije Method czy inny Eksorsus. Przecież to oni powinni pisać do Was aplikacje z prośbą o Wasze dołączenie. Idźcie śmiało, jest ich tam mało!

Reszta tutaj!

8. FALLEN AVATAR
      Zajebisty kierownik! Dla mnie najlepszy boss w instancji. Być może dlatego, że jest dużo do roboty dla tanka, a raczej tanków. Mam to szczęście, że udało nam się pozyskać kompetentnego drugiego tanka (hi Hibalt!), dlatego nasza robota zwykle jest wykonywana jak należy (czasem ja coś zwalę).  Bardzo jestem zadowolony z współpracy, tak jak nie mogłem odżałować Salvariona, mam teraz jego następcę, w dodatku ze sporym doświadczeniem (wyczyszczenie starego Naxxramas budzi podziw, biorąc pod uwagę, że dokonało tego jakieś 1% gildii). Wracając do bossa, dla mnie jest po prostu mega. Tankowanie maidenki, switch, szukanie aktywnego toru promienia, unikanie podstępnie wymierzonych przez współrajderów Shadowy Blades itp. itd. NO I DUŻA ARENA! Wprawdzie nie mogę oddalić kamery jak kiedyś na Archimondzie, by widzieć wszystko, ale i tak odpoczynek od klaustrofobicznych pomieszczeń z niektórymi innymi bossami dobrze mi robi image. Wiem, że się powtarzam, ale dla mnie najfajniejsze starcie w instancji.



Na poniższym obrazku możecie podziwiać indywidualistę Kejta oraz jego impa, jeszcze większego indywidualistę. Wielokrotnie byliśmy świadkami, jak Kejt nakazywał rzeczonemu impowi wykonywanie jakichś poleceń, na co imp odkrzykiwał mu zgodnie ze swoim nickiem, "choya". Na rajdach regularnie dochodzi między nimi do bójek, zaś z uwagi na zbliżone rozmiary obydwu, zwycięzcą nie zawsze jest Kejt.
Reszta tutaj!

9. KIL'JAEDEN
      Wprawdzie, wg mnie, nie jest tak atrakcyjny jak Avatar, ale to nadal świetna, nasycona trudnymi mechanikami walka. W porównaniu do poprzedniego (SWP) z nim starcia.  Kil'jaeden dorobił się nóg, z których aktywnie korzysta. Prawdziwy last boss, 3 fazy, 2 intermisje, kupa skilli, często na raz. No i genialna druga faza przejściowa. Naprawdę, chylę czoła przed tym, kto to wymyślił. Jeśli chodzi o to, czy spełnia kryteria bycia bossem końcowym instancji, to bez dwóch zdań tak. Aż się boję wersji HC image. Jak do tej pory to jedyny boss normalowy ToSa, który potrafi nam nadal konkretnie przetrzepać skórę. Wprawdzie nie wynika to z tego, że jest taki silny, ale bardziej z lenistwa i nonszalancji moich rajderów. Co przechodziło przy poprzednich przeciwnikach, tutaj bez litości niszczy. Trzeba być skoncentrowanym i uważnym w tym, co i kiedy się robi. Na ten przykład kiedy RL mówi "Spirit Link", to się tenże odpala, a nie zastanawia, co poeta miał na myśli image i czy aby na pewno posłuchać.
image

Reszta tutaj!

       OMG, dokonalem tego! Grafomaństwo, megalomania, kompleks Boga! Wszystko tu jest, w tym poście image. Ale wiecie, o co się modliłem przez cały 14 lipca i cześć 15tego (tę po północy), robiąc inwazję, emissary questy, i w tzw. międzyczasie pisząc ten post? Żeby mi kuźwa nie wyłączyli prądu image. Chybabym się załamał, gdybym ten ocean tekstu i obrazków stracił, i był zmuszony zaczynać od nowa. Nie wiem, czy miałbym siły, naprawdę.

      Na szczęście Bóg Prądu mi sprzyjał i udało się. W kwestii Heroica planuję osobny post. Tutaj gdzieniegdzie pojawiały się spoilery, jednak myślę, że należy się osobny tekst dla trybu, który stanowi dla nas wyzwanie. Na chwilę obecną mamy zabite 3 bossy i widoki na czwartego.

     Nie jest to może super tempo, ale hej, myśmy nie mieli gotowej bazy graczy. Nie mieliśmy i nie mogliśmy liczyć na ukształtowanych już rajderów. Nie stanowią oni zresztą naszego targetu. Po raz trzeci zaczynałem od zera. Z Waszą nieocenioną pomocą kolejny już raz udało się stworzyć gildię, społeczność ludzi, którzy grają ze sobą nie tylko dlatego, że zajmujemy wysokie miejsce w rankingu WOWProgress, bo przecież nie zajmujemy. Nie reklamujemy się aktywnie, pomijając post na WOWCenter. Mimo tego przychodzą kolejne osoby. Ludzie zmieniają serwery, przenoszą postacie, by dołączyć do naszej bandy nabów. Coś w Was musi być! Nie śmiejcie o tym nie pamiętać, nie ważcie się tego nie doceniać.

      Na ostatnim, czwartkowym rajdzie było nas już 20 osób, a nie wszyscy rajderzy mogli się zjawić. Mimo tego, że piłuję ryja na rajdach, mimo wipów na, zdawałoby się, prostych bossach, mimo Kejta, który się nie rusza, choć powinien, mimo Wilczura nagminnie stojącego w melee, mimo Melvill, która nigdy się ze mną nie zgadza image, mimo Pobego, który nie chce odpalać Spirit Linków, mimo Naxera, który uważa się za kolejne wcielenie Boga Rajdów, mimo faktu, że czasem dpsu brak, a heal jest za słaby. Pomimo tego wszystkiego, mamy już zgraną ekipę, sporo osób online i chęć wspólnej gry. Nie zawojujemy świata, nigdy nie będziemy nr jeden, ani nawet nr dwadzieścia jeden. Jednak, czy to jest naprawdę ważne? Czy chce się nam stawać do tego wyścigu szczurów, gdzie tak naprawdę nie ma zwycięzców, a jedyne, co nas czeka, to wypalenie, zmęczenie i ciągły stres, że ktoś coś zrobi przed nami? Po co nam to? Grajmy swoim tempem, z ludźmi, nie z cyferkami.  

      Dziękuję za cierpliwość do mnie i cały ten wysiłek, który wkładacie w nasze wspólne wyprawy, mimo, że przecież macie dom, rodzinę, pracę i całą resztę tego tak zwanego RL. Nie musicie, a jednak nadal ze mną jesteście. Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego towarzystwa!

Pozdrawiam.

DarioG

P.S.: Gdyby nie działały jakieś linki, czy coś, dajcie znać. Praca nad tym postem trochę trwała i była czasem męcząca, mogłem coś pomieszać, powtórzyć lub poprzestawiać image. W galerii są na chwilę obecną tylko te obrazki, które widać w poście, ponieważ jest problem z flashem i nie działa opcja masowego wysyłania obrazków, a pojedynczo mi się nie chciało, za wiele pracy i czasu. Jak tylko problem zostanie naprawiony, wrzucę resztę. Linki "Reszta tutaj!" dodałem, by mieć od razu gotowca i nie musieć potem przeglądać bossa po bossie w poście i dopisywać linków. Ja zwykle i tak, przez pewien czas po zamieszczeniu posta, sprawdzam go i poprawiam, więc mam nadzieję, ze wszelakie błędy wcześniej lub później usunę. Dozzo!

Read More | 4 Replies | Reply  
 
 
Aktywni na forum
 
Warcraft Logs
Osiągnięcia gildii
WoWProgress Rank
1